Kiedy zaczynałam
przygodę z fantastykę, a było to naprawdę dawno temu, większość książek z tego
gatunku opowiadała o przygodach męskich protagonistów, przeżywających swoje
macho przygody w świecie, gdzie kobiety były ozdobnikami fabuły, drugoplanowymi
bohaterkami lub pełniły funkcję trzeciorzędnej dekoracji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła dla zabójców. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła dla zabójców. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 stycznia 2018
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
-
Jak już chyba się domyśliliście: jestem fanką Sandersona. Uważam go z jednego ze zdolniejszych autorów, twórcę trzymającego stały, wyso...
-
Prawie 1200 stron smakowitej fantastyki? Wiecie, że nie trzeba mnie długo namawiać, zwłaszcza, że do Weeksa mam specyficzny sentyment. Nie j...
