Powitajmy znów człowieka-katastrofę i jego
niezrównaną załogę. Dokonania z pierwszego tomu sprawiły, że James Holden i
jego ekipa cichutko starają się egzystować na marginesie wydarzeń, tak by nie
zwracać na siebie zbytnio uwagi. Jednak mówimy tutaj o Holdenie: facecie, który
nie potrafi wytrzymać, by co rusz nie informować wszechświata o odkryciu
jakiegoś spisku lub wmieszać się w coś
paskudnego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna Kalibana recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna Kalibana recenzja. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 grudnia 2018
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
-
Jak już chyba się domyśliliście: jestem fanką Sandersona. Uważam go z jednego ze zdolniejszych autorów, twórcę trzymającego stały, wyso...
-
Prawie 1200 stron smakowitej fantastyki? Wiecie, że nie trzeba mnie długo namawiać, zwłaszcza, że do Weeksa mam specyficzny sentyment. Nie j...
