„Czas nie obszedł się z nami łaskawie. Sprał nas. Przewłóczył. Złamał. Zestarzeliśmy
się (…) Stare grzyby z nas”. Trudno się nie zgodzić ze słowami głównego
bohatera, Clay’a zwanego Wolnorękim, któremu pewnego dnia na progu domostwa
objawia się kumpel z młodości, prosząc o niemożliwe: ponowne zjednoczenie bandy
najemników, siejących niegdyś postrach, a obecnie grzejących stare kości na
obrzeżach świata.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowie Wyldu recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowie Wyldu recenzja. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 września 2019
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
-
Jak już chyba się domyśliliście: jestem fanką Sandersona. Uważam go z jednego ze zdolniejszych autorów, twórcę trzymającego stały, wyso...
-
Prawie 1200 stron smakowitej fantastyki? Wiecie, że nie trzeba mnie długo namawiać, zwłaszcza, że do Weeksa mam specyficzny sentyment. Nie j...
