„Gniew…” rozpoczyna się niedługi czas po poprzedniej części, wracamy zatem do bohaterów, których nie oszczędza ani czas, ani oni sami. Holden jako honorowy więzień dyktatora nie siedzi bezczynnie, lecz knuje kolejne intrygi. Reszta jego załogi bierze udział w knuciu na znacznie większą skalę: dokładając swoje cegiełki do budowania ruchu oporu przeciw dominacji Lakonii. To działania, które zdają się skazane na porażkę- wróg dysponuje wszakże ogromną przewagą techniczną. Zatem nasi bohaterowie ograniczają się głównie do kąsania bestii, mniej lub bardziej skutecznie, za każdym razem jednak ryzykując życiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gniew Tiamat recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gniew Tiamat recenzja. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Prawie 1200 stron smakowitej fantastyki? Wiecie, że nie trzeba mnie długo namawiać, zwłaszcza, że do Weeksa mam specyficzny sentyment. Nie j...
-
Jak już chyba się domyśliliście: jestem fanką Sandersona. Uważam go z jednego ze zdolniejszych autorów, twórcę trzymającego stały, wyso...
