Jaka to jest
smutna książka… zabierając się do lektury, nastawiłam się na to, że Eryk
Ostrowski podejmie się próby rehabilitacji Branwella Bronte, czego przedsmak
miałam w poprzedniej książce tego autora. Nie sądziłam jednak, że w rezultacie powstanie opowieść o zmarnowanym
geniuszu, odtrąceniu przez rodzinę i skazaniu na zapomnienie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajemnice wichrowych wzgórz recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajemnice wichrowych wzgórz recenzja. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 września 2017
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
-
Jak już chyba się domyśliliście: jestem fanką Sandersona. Uważam go z jednego ze zdolniejszych autorów, twórcę trzymającego stały, wyso...
-
Prawie 1200 stron smakowitej fantastyki? Wiecie, że nie trzeba mnie długo namawiać, zwłaszcza, że do Weeksa mam specyficzny sentyment. Nie j...
