Powroty bywają ryzykowne, zwłaszcza
gdy autor postanawia po osiemnastu latach odkurzyć stworzone przez siebie
uniwersum, które zdążyło już uzyskać status kultowej serii. Jak udał się zatem flirt
z przeszłością w „Porcie cieni” Glena Cooka?
niedziela, 8 grudnia 2019
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
-
Jak już chyba się domyśliliście: jestem fanką Sandersona. Uważam go z jednego ze zdolniejszych autorów, twórcę trzymającego stały, wyso...
-
Prawie 1200 stron smakowitej fantastyki? Wiecie, że nie trzeba mnie długo namawiać, zwłaszcza, że do Weeksa mam specyficzny sentyment. Nie j...
